Przejdź do głównej zawartości

Marksizm to filozofia mówiąca o tym, co zachodzi w społeczeństwach współczesnych



Marks ostatni powiedział o tym, jak jest. Pozostali zgasili światło i zwyciężyła idea marksizmu rewolucyjnego, na co sam Marks nie miał po śmierci właściwego wpływu. Od czasów rewolucji bolszewickiej to prezydium partii ZSRR wyznaczało kierunki zmian i działań.

Marks dostrzegał krzywdę mas pracujących i popierał rewolucje. Sam zresztą w 1864 roku był założycielem Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników (I Międzynarodówka). 







Po śmierci Marksa pojawiały się koncepcje rewolucji lokalnej, którą reprezentował Stalin czy Lenin oraz międzynarodowej, którą reprezentowali Lew Trocki czy Róża Luksemburg. Jakkolwiek, gdyby nie ukierunkowywać marksizmu i nie rozpatrywać jego koncepcji oraz kierunków, wyznaczanych po śmierci samego Marksa w 1883 roku, to marksizm stanowi nieocenione narzędzie do analizy i krytyki cywilizacji współczesnej.




Marksizm akcentował potrzebę analiz ekonomicznych, społecznych i politycznych, w celu zrozumienia wszystkich zjawisk kulturowych podejmowanych przez nauki humanistyczne. 

Nie będę się pochylał nad materializmem dialektycznym czy materializmem historycznym. Postaram się je tylko wyjaśnić, bo wiem, że współczesny czytelnik mało o tym wie, a krytycy marksizmu posługują się tymi hasłami, jak zaklęciem, nie rozumiejąc ich znaczenia.





O to wszystko toczyły się spory, na tle których wyrosła socjaldemokracja, komunizm oraz bolszewizm, nurty rewolucyjne oraz reformistyczne. Zakładano, że można dokonać zmiany poprzez stopniowe działania, zmierzające do powstania grup wytwórców, którzy swoją ciężką pracą zapracują na dobro, wytwarzając wedle potrzeb i konieczności, bez generowania w nadmiarze zysku, który uważano za niepotrzebny, a rozwój i rolę człowieka widziano dziejowo.






Marksizm stanowi trudny kawałek filozofii i nie jest prosto go zrozumieć. Łatwo jest uzyskać łatkę "marksisty" i "komucha". Jednak ci, którzy wkroczyli na ścieżki Hegla czy Feuerbacha i dotknęli znaczenia tezy oraz czystej kategorii wykluczającej się w znaczeniu. Następnie mają szansę przeskoczyć krok dalej i powiedzieć, że jednak jako filozofia marksizm zasługuje na uwagę, a Kapitał może być uznany za dzieło równie wybitne, co Uczta Platona czy Metafizyka Arystotelesa.



Kiedy mówimy dialektyka, to stajemy się marksistami i komuchami



Niewiele jest osób potrafiących posługiwać się wszystkimi pojęciami, z którymi marksizm ma do czynienia.

Weźmy dialektykę.

Termin grecki, stworzony i upowszechniony przez Arystotelesa, polega na stawianiu dwóch tez, jednej bronionej, a drugiej przesadzonej i wyolbrzymionej. W ten sposób, dzięki tej starożytnej metodzie omawiano wiele ważnych spraw. 


Zatem, jeśli słyszymy słowo dialektyka, to nie mamy do czynienia z „bełkotem komuchów”, ale ze starożytną sztuką rozmawiania. 

To ważne, aby potrafić rozmawiać. Nie wykluczajmy dialektyki, bo to pozbycie się setek lat starań filozofów o metody dowodzenia rzeczy. 


Dialektyka to nie komunizm, ale sztuka prowadzenia rozmowy i argumentacji, znana w starożytności, średniowieczu (sztuki wyzwolone) i czasach współczesnych. Negując dialektykę można zanegować spory fragment dziejów filozofii. A przecież nie w tym rzecz.



Karol Marks stworzył ciekawą koncepcję, nad którą warto w wolnej chwili się zastanowić.

Uproszczenie, to mówienie o tym, co nastało po Karolu Marksie i kto się wzorował na marksizmie i za przykład przytaczać Stalina, bo to nastąpiło dopiero później i wypaczało w niektórych sprawach pewien kształt marksizmu.

Warto się zastanowić nad fragmentami Kapitału, dotyczącymi biedy i wyzysku.



Niewielu tak pewnie pomyśli, jak ja teraz, ale Marks był ostatnim tak znanym myślicielem, który otwarcie mówił o tym, czym jest bieda i wyzysk, a dodatkowo przytoczył liczbowe dane, na skali tego zjawiska.




Jezus komunista?



Wcześniej, niejaki Jezus z Nazaretu wskazał swym wyznawcom inną drogę: dobroć, miłość, równość, dzielenie się.

Marks tylko przypomniał jak jest. Umożliwił metodami naukowymi rzetelną analizę. 
Pokazał, jak w praktyce stosowana jest nauka Jezusa z Nazaretu (w świecie rządzonym przez wyznawców tej idei). 
Pomyślcie o tym, a potem spójrzcie na świątynie ociekające złotem i purpurą. Nie tego uczył Nazarejczyk, który zginął za własne słowa. Jezus dzielił się z biednymi. Gdyby ktoś zapytał, gdzie narodziłby się Jezus w XXI wieku, to odpowiedź byłaby oczywista: wśród biedy.


Kto stosuje nauki Jezusa? A kto mówi o Jezusie, jako miłości? Mówić, a stosować, to dwie różne sprawy. Nazarejczyk mawiał: po czynach ich poznacie, nie po słowach.





Zatem dialektyka marksistowska jest jednym ze sposobów na ocenę tego, jak jest we współczesnych społeczeństwach. Zwalczają tę ideę ci, dla których zysk i władza stanowią najwyższe dobro oraz wszelkiej maści klakierzy, którzy powtarzając tezy nieprzychylne marksizmowi, skazują ludzkość na niesprawiedliwość i wyzysk.



Coś w tym jest. Zastanówmy się na spokojnie.

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…