Przejdź do głównej zawartości

Michał Knihinicki, Prawdziwa Księga Rodzaju. Genesis Odkłamane

Wydawałoby się, że usłyszałem piękne wołanie, ale „kał”, „wypróżnianie” oraz „małpio-identyczny” Stwórca mnie tak lekko uśmierzają w tym zacnym tekście. Piszę tę recenzję, ponieważ trzeba zacząć recenzować tego typu treści, które znajdują się w powszechnym obiegu.
Jedno powiem, że jak żyję takiej inwencji twórczej nie byłem świadkiem. Za coś takiego w starożytności czekało jedno. Demokracja ma to do siebie, że możemy się wypowiadać dowolnie, z tym że w moim pojęciu autor dokonał zabiegu literackiego, zakrawającego o sztukę pisaną, co mu wyszło w mojej ocenie pozytywnie. Tym jest w stanie dotrzeć do myślenia młodego czytelnika i zainteresować go tematem, choćby w kwestiach cytatów z Biblii, które się tu znalazły. Widać, że autor zna mity hebrajskie i operuje dobrze ich treścią, lekko parafrazując, kiedy wskazuje na Lilith.
Duża wiedza autora, połączona z talentem literackim pozwala na to, że tekst czyta się łatwo. Czy przyjemnie to rzecz dyskusyjna, do momentu pewnego tak, ale jak słyszę niektóre frazy zaczynam nie mieć poczucia przyjemnego końca.

Na ogół mity hebrajskie znają sami Żydzi. Ja Żyda satanisty jeszcze nie widziałem. Moja drobna dygresja niezwiązana z tematem. Choć niektórym kabalistom demony, anioły i różne cudowne opisy niewiele pozostawałyby do życzenia.  

Rozumiem, że autor chciał przekazać, iż Księga Rodzaju jest lekko bez sensu, anachroniczna, bezczasowa i wątła, bardziej dualna niż teoria luciferu, czemu służy późniejsze zestawienie drink-party z udziałem Jahwe i innych, tudzież osławionych, bogów olimpijskich i znad Gangesu. Może służyć też ukazaniu, że są inni, którzy wyślą Ogrodnika na emeryturę. Taka niewinna rodzajowa hiperbola, zwyżkuje, przypomina podskok z klaskiem, a potem nagle opada; niczym messerschmitt nad Londynem.
Świetne jest to podejście do tej ziemi gołej i ciężkiej, wygnania i odesłania ludzi do diabła, jakby sam Stwórca ich pchnął w okowy tegoż. I to potwierdza mi wcześniejszą tezę, o ukrytym przesłaniu. Ezopowy język daje wiele możliwości. Trzeba docenić głębszy sens, który skrywa się pod pokładem z literackiej anegdoty, przeplecionym faktem. Być może studium i życie autora wpływa na wiedzę, którą się nie dzieli w tym ujęciu?
Autor dostrzega, patrząc obiektywnie na tekst biblijny i traktując dosłownie jego zapisy dziwne zachowania Stwórcy. Nie zanegował Jego istnienia, przynajmniej ja tego nie dostrzegłem. Chyba, że z całości tekstu ma to wynikać. Czyli siła stwórcza, jakkolwiek by jej nie interpretować istnieje?
Duża negacja. Mam wątpliwość dla tej tezy. A może jednak?  



Na zdj. Drzewo życia. Autor pisał o drzewach, wężach. No to mamy drzewo z Kabały, bo imię, te drugie autora też jest z kabały. To tak, dla całkowitej spójności przekazu, a co!



Kim jest ów autor?

To Michał Knihinicki, versus Sabatiel, przeciwnik judaizmu, imię swoje zaczerpnął z kabały żydowskiej, gdyż Sabatiel to duch inteligencji, utożsamiany z Saturnem. Sabatiel utożsamiany z dostarczaniem mądrości, w świetlanej formie. Bo, czyż światło to nie mądrość? U Żydów znaczył jednego z siedmiu, stojących przed tronem, ale z tego co pamiętam, na Tronie siedział Ogrodnik?
Skoro posiadł imię to znaczy, że zapewne już posiadł i Pana. Tradycja hebrajska jest niejednolita, ale co do imion prosta. I ów Sabatiel stał się większym niż ręka, która stworzyła jego oblicze.
I to jest przykre. Z jednej strony neguje się Stwórcę, uznając za wroga. Z drugiej wyznacza się nową drogę, nowe spojrzenie, ale nie swoimi oczyma spogląda się w świat. I ten Sabatiel miałby tu pewne właściwości twórcze?
Zaiste Sabatiel na pewno jest potężny, podobnie jak duchy, które stają się nowymi bogami? Wręcz nie ma bogów, ale następuje powszechne zrównanie i wolność.
Nie wnikam, nie oceniam. Zastanawiam się, bo ten nawóz, złożony obok wątroby to siła stwórcza, materia, której bym nie lekceważył. Być może to forma porównawcza, tworzona na wzór dawnych oświeconych Żydów – porównanie przez to, co znane? Wątpliwość zawsze będzie, człowiek tak wiele nie może pojąć.

Wracając do tekstu

Wspomniałem o tej postaci, gdyż natrafiłem na artykuł „Prawdziwa Księga Rodzaju. Genesis Odkłamane”. Tekst mi się podoba. Przesłanie mi się podoba. Warto mimo, dla niektórych oczywistych uprzedzeń wobec pewnych pojęć, to przeczytać. Tekst dostępny na stronie www.the-serpent.pl. Konieczne jest „the”, bo to jest ważne, jak zresztą sami autorzy serwisu podkreślają, bo to nie jest jakiś tam „s”, ale „S”.
Autor jest niewątpliwie inteligentnym człowiekiem, ale ciekawie ukazuje Stwórcę-Ogrodnika, który zasadził ogród i stworzył człowieka, przy tym sam był podobny do małpy, a w wątrobie gromadził nawóz.

Sabatiel nie ma już ojca, zapewne wystarczą mu bracia?

Ciekawe jak czują się ci, co zdradzili swój rodzaj? Mnie to zawsze intrygowało, kiedy zastanawiałem się nad pewną formą indoktrynacji, w każdej postaci. Autorowi tego, broń Logosie (musiałem jakoś zmienić tradycyjne: Broń Boże!, żeby nie wyjść na katolika, którym nie jestem), nie zarzucam, bo oczywiście zna on podejście różnych religii. Nawet nakłania do ich poznania, kreując dla odbiorcy, w sposób inny, niż standard tego by sobie życzył początek naszego stworzenia.
Poza tym nie mam obostrzeń, że autor zwraca uwagę na kwestie związane z przekazem pierwszych kilku rozdziałów I Księgi Mojżesza (Rodzaju), to uważam za bardzo trafne i przemyślane. Bo jak można karać za coś, gdy prowadzi to do poznania. A autor jednoznacznie wskazuje drogę, mówiąc zgodnie z prawdą, że zjedzone jabłko służyło wiedzy. Wyrażanie własnej opinii i podpieranie się różnorodną wiedzą stanowi ważny dowód dojrzałości. Nie ma w tym zamknięcia się na pewien pułap doznać, ale widać otwarcie na większy horyzont. To niewątpliwie plus u autora.

Tekst trudny

Nie ważne jest to, ile sprawdzimy tłumaczeń i ile wersji biblijnych oraz opinii przytaszczymy. Istotą jest wczytanie się w to, co mamy, bo to jedyne, co możemy zrobić. Na tym etapie jesteśmy bezradni. Na tym polega problem wiary. Satanizm poszedł dalej i zdobywa wiedzę. Inaczej: często wydobywa ją z mroków zapomnienia. W ten sposób indoktrynuje, choć jego wyznawcy poza posiadaniem celu, zyskują także wiedzę lub nie wierząc w nic, próbują w tym znaleźć jakąś głębszą formę.

Nie powinno się obrażać Ojca, tylko stanąć w odpowiednim momencie po stronie ziemi, aby poznać swój własny rodzaj.

Ja uważam tę Księgę Rodzaju za pociętą, celowo zresztą, znajdującą się pod wpływem kapłańskim. A to oznacza, że kapłani usunęli z niej to, co głosiła idea tworzona po 1800 r. p.n.e., a odtwarzana od 1000 - 800 r. p.n.e. Tradycja ustna jest ważna, ale ślady pisane również.

Nie chcę w to, tu wnikać. Tekst biblijny jest cholernie trudny, z uwagi na jego pomarszczenia. Wielość odkształceń, dokonanych na tekście może być zatrważająca. Nie umniejsza to jednak pewnym przekazom. Ale nie wypełnia, w tym zakresie też i naszej wiedzy.  

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…