Przejdź do głównej zawartości

Set był pierwszym bogiem ludzkości

[...]Set zrozumiał słowa. Kazał ustawić posągi z kamienia i budować wielką świątynię. A gdy już tego dokonali, przybył do nich Joeliel, by ich napomnieć, a oni go zniewolili. 
I doprowadzili do ołtarza sługę Joeliela, a gdy dotarli przywiązali go, ufni w swą siłę, a on ich nie przemógł. Pochwycili jego ręce i wyciągnęli, to samo czyniąc z nogami. Gdy tak umieścili, wbili w brzuch ostrze, a krew spłynęła wyżłobionym korytem, do naczynia pod ołtarzem. Z miejsca tego spływała krew najczystsza. Wypuściwszy wszystko powlekli Joeliela na pustynię, a gdy ten leżał, pokropili ziemię krwią z naczynia. I odeszli, aby się przyglądać. 
Zwabiony tym, pojawił się Dagon, który porwał Joeliela w głąb czeluści. I ślad po nim zaginął. Set nasycił się krwią, stając się potężniejszy. 
I tak polował na kel el, poświęcając ich Dagonowi, a brał tylko krew. 
I stał się Set najmocniejszym ze swego rodzaju. Wówczas zapragnął kobiety, którą mu przyprowadzili, a on ją posiadł. I zrodziła dziecię, które wydało na świat istotę silną jak kel el, zdolną wzlatywać i zmieniać kształty. I rosło dziecię. 
Wówczas nakazał Set sprowadzić wszystkie kobiety i uczynił je brzemiennymi, a liczba ich była wielka. I porodziły. I brakło krwi na ziemi, gdy rozpoczęli panowanie.  I zezwolił Set swym poddanym spożywać w krwi, lecz sam w tym nie zyskał, karmiąc się krwią kel el. 
Powstała armia potężna, okrutnie żądna krwi, polująca na kel el. I wzrośli, zagrażając Bramie Erebu, a gdy Michael ich zatrzymał, doznał wielu strat, których się nie spodziewał. Nie dał się przemóc i nie cofnął. I sam ranny uchodził z pola bitwy, na którym przetrwał. 
Oburzył się wówczas Uziel, a wieść dotarła do Stwórcy, który zapragnął go widzieć. I udał się on do Stwórcy, a wraz z nim Beliar. 
I wiele było nieprawości na ziemi. Bo krew kel el dano bykom, które porodziły gigantów. I stały się owe byki rozumniejsze od ludzi, a życiu człowieka zagrażał koniec. I użyto te byki do ataków na Ereb. I byki te przemogły obrońców. Zmiażdżeni, odpuścili straże. 
I dano krew wężom i jaszczurkom, które zrodziły smoki ogniste i wielkie potwory.  I tak ziemia zaludniła się wszelkim stworzeniem potężnym. 
I ukryli się ludzie w krainie Sin’e’ar, co znaczy ściana skalna w ziemi, złożona na bagnie, gdzie otoczono ich opieką. 
Pozostali skryli się na dalekich lądach, gdzie paleni przez słońce i rażeni zimnem, umierali w męczarniach. Bo nie dali rady żyć w klimacie, który dla nich nie przeznaczono. Zbyt niewiele czasu upłynęło, by ich przysposobić, a skóra ich była jak mleko. 
I stał się Set bogiem dla ludzi i zaczęli oddawać mu cześć. Stawiali mu pomniki i służyli. I armia jego była niezliczona, gotowa nieść śmierć zastępom. I postanowili zniszczyć Tron Stwórcy w Eremie, zebrali swe siły i wyruszyli, w masie dotąd nieznanej. Nigdy z ziemi nie nastąpił tak potężny atak, stąd wezwał Pan przed obliczę rękojeść swego gniewu. I stanął Uziel przed nim, gotowy nieść śmierć życiu. 

A, gdy już tam przybyli, Pan zwrócił się do Beliara...[...]


Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 
fragment 







Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…