Przejdź do głównej zawartości

Zainspirował mnie… człowiek

Napisałem powieść. Zaciekawiony w ludziach i świecie, postanowiłem nieznacznie tylko szarpać zastaną tu rzeczywistością.
Zapomniałem, że literatura opiera się na przekraczaniu granic i nowym odkrywaniu świata.
I zgodnie z tą myślą, szarpnięcie powinno być znacznie mocniejsze.
Ludzkość musi eksperymentować, zmieniać, wdrażać i kontemplować to, co było i stanie się jej udziałem.
Prawem człowieka jest nieść światło sobie i innym.
Myślałem, że moje dzieło takie jest, ale to nadal było za mało… bo zabiłem w nim ducha.
Widocznie niebo upomina się o swoje, gdy ktoś ujmuje mu ze słów.
Zainspirowany w tworzeniu tematyką człowieka i aniołów, stworzyłem serię Przemilczeć Armagedon.
Po wielu przemyśleniach, postanowiłem przywrócić pierwotną formę.




Powieść Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo, otwiera cykl Przemilczeć Armagedon.
To rodzaj literatury profetycznej z pogranicza fantastyki i religijnej gnozy, owianej mistycyzmem. Jednak to prosta forma, tłumacząca sprawy bezsprzecznie; czarne jest czarne i białe… itd.
Znajdziecie tu opisy scen batalistycznych, dawne przekazy zawarte w formie pamiętnika czy wreszcie liryczne utwory. Książka jest literacko wzbogacona. Standardowa powieść przeplata się tu ze wspomnieniami, odwołującymi się do Księgi Życia, z której wpisy zdobią książkę.
Wcześniejsze ich wyrwanie z tekstu stanowiło pomyłkę.
Zbyt duże niedopowiedzenie odebrało ważne słowa, z przekazu, formy i stylu.

Początkowo wydana w 2014 roku powieść została pozbawiona sporej części tekstów, gdyż chciałem, aby treść była zwykła, niedopowiedziana, tyle że zawierająca odniesienie do Biblii, aniołów i nieba… te słowa zasmucają… Inspirację trafił szlag!
Przekonany o słuszności tej tezy dokonałem dwóch wydań.

Niestety tekst mi się nie spodobał. Brakowało mu wnętrza, którego pozbyłem się w sposób zamierzony. Okaleczyłem ten twór, za co czuję się w pełni odpowiedzialnym.

Na tym dzieło straciło. Stało się tak, jakbym mojej książce wyrwał serce i kazał jej samotnie żyć. Zabieg był to okrutny i poniekąd żałuję.
Przyświecała mi myśl, motywująca i kierująca mnie do takiego działania: do ludzi z prostym tekstem.
Tyle, że ja nie piszę ani prosto ani trudno. Piszę po swojemu, a to wymaga czasu, skupienia i wolnego postrzegania. Autor nie może się zmuszać do porzucenia własnego przekazu, bo to zabija największe z jego przekonań, szkodząc frazie.

Dziś naprawiam swój błąd, wpisując usunięte fragmenty.

Sprawa wyrosła nagle, po tym, jak rozpoczynałem pracę nad kolejną częścią, noszącą tytuł Księga Aniołów.
Pomyślałem, co to za księga, skoro brak w niej duszy?

Przemilczeć Armagedon to opowieść o niebie, aniołach i Stwórcy, której nie napisano.

Stwórca to mądry gość, który przewidział wszystko.
Musiałem to udowodnić, bo ludzie często o tym zapominają. Prawo Stwórcy jest doskonałe, nie ma w nim pomyłki ni przypadku. Stało się takim, gdy ktoś taki jak ja zaczynał zmieniać słowa.
Przemilczeć Armagedon odżywa na nowo, takim życiem, które powinien był wieść już dawno.   

Ciężko nam zrozumieć rolę szatana, a jeszcze bardziej Jezusa z Nazaretu. Nie rozumiemy spraw ostatecznych i zastanawiamy się, dlaczego Niebo chce niszczyć homoseksualistów albo każe mordować tysiące zwierząt i składać je w ofierze. Myślimy o tym, co czeka nas na Sądzie Ostatecznym i zastanawiamy, co czynimy źle i dobrze.
Przewidziano to dawno, a wszystko ma swoje powody. Wyjaśniłem każde z tych zjawisk, na ile dane mi było samemu je pojąć…

Moim celem jest przywrócić człowiekowi ufność, pewność i cel.
Stwórca istnieje. Nie bójmy się tego. Istnieje i jest to pewność nie wymagająca wiary, ale wdrożenia w czyn Jego słów.
Znaleźliśmy się w ciężkim położeniu. Niesprawiedliwość i brak prawa tłoczy ziemię, niszcząc człowieka. To nie diabeł tak czyni… człowiek stał się gorszym niż przypuszczano, ale piękniejszym niż mógłby być.
Sterowany zmierza do upadku, porażony bestialstwem, w najgorszym bagnie tapla się, ze wszystkim tym, co czyni go pięknym.


Inspiracją w tym wszystkim zawsze był, będzie i jest człowiek. 

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…