Przejdź do głównej zawartości

Homoseksualizm to próba doświadczenia ciała?

Homoseksualizm istniał od wieków. Wynika z tego, że jesteśmy podobni do tej drugiej strony; w końcu uczyniono nas na podobieństwo. Kel el nie ma jednej, określonej płci. Człowiek ma płeć, ściśle określoną i przypisaną. Dlatego do spełnienia swojego życia potrzebuje drugiej części siebie. Wtedy jest szczęśliwy. 






Seks to poznanie, poprzez ciało. Nie wiadomo, kto był kiedyś mężczyzną, a kto kobietą. Dlatego niektórzy się zmieniają z mężczyzny w kobietę albo na odwrót. Cenię tych ludzi, bo poczuli w sobie świadomość, własną wyjątkowość.
Homoseksualizm to próba doświadczenia ciała. Są homoseksualiści kochający i czuli, są i paskudni, nastawieni wyłącznie na przeżycia. Wśród hetero jest podobnie. Nie ma, co się różnić, w sypialni jesteśmy jednakowi. Nie wierzę w to, że ktoś doświadcza tego inaczej. Istnieją, rzecz jasna subtelne różnice, tj. uroda, długość członka czy wielkość piersi. Mnogość pozwala nam na wybór, ale gdy tego dokonamy, to raz podjęta decyzja powinna ciążyć nam nad całym życiem. Nieistotne, kto z kim oraz jak, ważne są więzi.  
Takie zjawiska towarzyszą ludziom od wieków. Nie jest ważne, kto z kim sypia i jak to robi. Ważny jest szacunek i zrozumienie. 
Jeżeli homoseksualista zdradza homoseksualistę i nie łączy się z jednym na całe życie, to jest tak samo zły, jak heteroseksualista.  
Wszystkich należy ganić, co do zasady stosowania prawa, a nie co do sposobu prokreacji. Wierność i zachowanie zasady oddania partnerowi, to podstawa, a nie rodzaj i jakość stosunku. Nie zastanawiamy się nad tym, kto i jak je, liczy się fakt niepodważalny: żeby żyć trzeba jeść. 




Homoseksualista nie ma dzieci, stąd w Biblii, prymitywni wędrowcy z pustyni, zabronili tego rodzaju praktyk. Pamiętać należy, że ochoczo dopuszczali się za to kazirodztwa i poligamii. Rzecz w tym, że chodziło o jak najszybszy przyrost populacji. Obostrzenia zawsze czemuś służą. Nie łudźmy się, że chodzi o religię i względy etyczne, to zapewne jakoś tam też, podstawą natomiast zawsze jest interes. I co do tego nie mam wątpliwości. Nawet dziś atakując homoseksualistów uzyskać można poparcie grupy. Mechanizm działa też odwrotnie, osoby broniące równości i praw mniejszości seksualnych też stanowią atrakcję dla medialnej papki. 




Popatrzmy na tę sprawę od innej strony. Liczba ludzi na tym globie jest zatrważająca. Hasło głoszone tak patetycznie przez wieki: rozmnażajcie się!, może prowadzić ludzkość do zagłady. Homoseksualizm, o ile ludzie w nim się odnajdują może stanowić alternatywę i zawór bezpieczeństwa dla „worka tchnień”, który też nie jest studnią bez dna. Naprawdę liczy się coś więcej niż sam stosunek. Emocje, czułość, wrażliwość, doznawanie piękna. Jeżeli osoby tej samej płci doświadczają tego, to z mojej strony nie ma do tego oporów. Nie potępiam, szanuję i akceptuję. Tolerancja jest dopuszczeniem do powszedniości. 
Swoją drogą kel el to biseksualiści. Nie wiem, zastanawiając się głębiej: czy przeszkadzałoby im sypianie, z mężczyzną i kobietą? W końcu mają wybór, a ludzie? Wiem, co ktoś pomyśli, że ten wybór jest. Tylko, że mężczyzna pozostaje mężczyzną, a kobieta kobietą. Kel el ma możliwość bycia dwojgiem na raz lub osobno. Zależne jest to wyłącznie od niego, a ogranicza go kilka spraw. 





Obecnie na Ziemi, zwłaszcza w Tajlandii i na Dalekim Wschodzie pojawiła się kategoria „ladyboy”, wiążąca cechy jednej i drugiej płci. To też kolejny krok, pokazujący nam, że mamy wiele cech wspólnych z Eremem. Do tego przedostaje się komercja, a obraz z filmu porno stanowi krzywdzący przekaz, będąc taką migawką emocji. Mamy możliwość doświadczania i poszukiwania piękna. Nikt nie może być pewny, gdzie i w kim utknęła jego druga połówka. A, gdy okaże się, że jest nią ta sama płeć. Co wtedy? 



Fragment wywiadu z autorem książki "Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo"

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…