Przejdź do głównej zawartości

"Pieprznik" Dubienieckiego


"Było to miejsce znane kilku polgarskim politykom, którzy dzięki uprzejmości Pułkownika mogli w nim, choć raz, w swojej doniosłej karierze tam zagościć. Korzystali z niego również zagraniczni goście. Wszystko to dla uprzywilejowanej i wtajemniczonej odpowiednio grupy. Był to nieduży pokój o ślicznym zielonkawo-złotym kolorze ścian, w którym znajdowało się wielkie łóżko, kilka szafek, lustra i mnóstwo lamp. Przestrzeń wypełniały wspaniałe skórzane fotele. Na ścianach obrazy mistrzów renesansu i specjalne klamry, do których można było przypinać ludzi. Łóżko wewnątrz było niezwykłe. Mogły kłaść się na nim swobodnie panny, a wtedy Dubieniecki mając do nich dostęp, rozkoszował się ich ciałem do woli. Pod łóżkiem znajdowały się półki, na których układał przeróżne gadżety: różnego kalibru wibratory, rozwieracze, pompki i dilda. Rozkosz płynęła tu strugą namiętności, sącząc się niezmiernie, aż do kolan niebywałych partnerek Pułkownika. Mokro robiło się tym dziewczętom, słyszącym szczęk klamer, czującym zapach pachnideł oraz gładzi delikatnego balsamu na brzuchu. Dubieniecki chciał mieć wszystko pod ręką. Używał też wyjątkowych kremów, owoców, a niekiedy lodu. Wiązał swoje partnerki, czasem podwieszał, a one pławiły się, odkrywając wraz z nim nowe doznania, obce i nie do osiągnięcia dla przeciętnego człowieka.   




Wszystko to dla sklerykalizowanych dwulicowców było niedostępne. Wiele osób czyni różne sprawy, nie ujawniając zbytnio na zewnątrz własnych fascynacji, nie mówiąc już o zwykłej rozmowie, czy chęci obcowania na wybrany przez siebie sposób. To, z kolei powoduje, że niezaspokojeni ludzie szukają uciechy w burdelu, co daje Dubienieckiemu dodatkową satysfakcję w postaci zarobku".  


Fragment z książki "Prowincja idzie na wybory" 

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…