Przejdź do głównej zawartości

Pseudo-satanizm niedouczony

Coraz ciężej o głos racjonalny, w jakiejkolwiek dyskusji, również takiej poświęconej istocie satanizmu. Naprodukowało się internetowych ekspertów, którzy przekonani o własnej wiedzy i nieomylności, szukają odpowiedzi – wróć!... oni już znają odpowiedź, co do tego, czym jest satanizm. Poznanie przyszło im znienacka, zupełnie niespodziewanie. I powiem wam, o co się rozchodzi. 
Zaczynam doceniać Antora Szandora LaVeya, coraz bardziej rozumiejąc jego działania. Wprowadził kult, w pewien sposób zorganizowany, parodiując tradycyjną mszę. Mimo tego, przemycił ważne treści w swoich dziełach. Nie mógł postąpić inaczej (co już niejednokrotnie podkreślałem), gdyż ludzie nie rozumieją prawdy, zdolni są przyjmować pół-prawdy i reflektować się, gdy ich ego zostanie w pełni zaspokojone. Pseudo-msza zapewniała wyrwanym z chrześcijaństwa pewną alternatywę w zaspokajaniu potrzeb religijnych. Życie oszczędziło mojej osobie tradycyjnego wychowania i przechodzenia kolejnych rytuałów przejścia (inaczej przechodzenia kolejnych szczebli religijnej i społecznej inicjacji – np. chrzest, komunia święta, małżeństwo, pogrzeb, etc.). 




Zostając satanistą (takim współczesnym), ja nazywam ich pseudo-satanistami (quasi-sataniści też doskonale pasuje), człowiek zyskuje wiedzę, która przychodzi nieoczekiwanie, spływając na adepta, wraz z ingerencją demona (połączenie poprzez rytuał). 

Cechą pseudo-satanisty jest relatywizowanie rzeczywistości, działanie ze z góry ugruntowanym poglądem, bezrefleksyjne i mieszające się z logiką "pląsanie" w słowach i epitetowa, wyższa forma wyrażania swych racji. Cechą satanisty jest słuchanie, mówienie i zmienianie rzeczywistości, na korzyść sobie, człowiekowi i wszechświata. 

Magia od wieków pozostawała w cenie i uznaniu na świecie. Człowiek odwoływał się do magii, w przeróżnych sytuacjach czyniąc z niej użytek. Świat dzieli się na fizyczny, duchowy i astralny. W tym najprostszym podziale człowiek może poruszać się w obszarze ciała, anioł ducha, a najpotężniejsi sięgają astralnych przestrzeni, mogąc przenikać przestrzeń i czas. Wielu ludzi chwali się podróżami czynionymi poza ciało, ale większość nie potrafi dobrze dopasować się do fizycznego bytu. W tej perspektywie istnieje też spora ilość osób, która uważa iż posiadła moc poznania i zrozumienia. Skąd ona pochodzi? Czym jest? Odpowiedzi dostarcza prosta sprawa, gdy przyjrzymy się rytuałom niektórych odłamów satanizmu. 
Prawdziwy satanizm (który cenię) dąży do poznania i zrozumienia rzeczywistości. Pseudo-satanizm wiąże się z kultem, który staje się jawny. Człowiek pragnący przystąpić do szatana, oddaje mu własne ciało, do którego wkracza demon, łącząc się z żyjącym i udzielając mu swej mocy. Natchniony człowiek zyskuje (według siebie) moc i wiedzę czynienia przeróżnych spraw. Przeświadczenie to jest tak silne, że ugruntowuje ono światopogląd na tyle silnie, że człowiek zaczyna wierzyć, że posiadł moc demona. 
„Przyłączyć się do szatana”, to znaczy wejść do „przeciwników powszechnego ładu”, a nie stać się częścią rzekomej armii. Dla ludzi to nieosiągalne, bo tamten świat nie rekrutuje sobie najemników na Ziemi, ale czyni pewną ważną rzecz, polegającą na realizacji wzajemnych celów. Jeśli dane dążenie się pokrywa, można mówić o wspólnym interesie i wspólnym (możliwym) działaniu. W przeciwnym razie naiwność człowieka może zostać wykorzystana jedynie do osiągnięcia celów wyższych, a następnie porzucona. 
Od zawsze wielbiłem ludzi, którzy poszukiwali w sobie zrozumienia i mądrości, czerpiąc z doświadczenia, dostosowując potrzeby i działania do okoliczności. Takie działanie nie rozmija się z rozumem. Zaufanie komuś i wiara w to, że „ktoś” lub „coś” może pojawić się znikąd i „ku chwale” zaszczepić u nas moc jest nieprzypadkowe i prowadzi do kolejnego oddalenia się od wiedzy.  
Człowiek może być wykorzystywany do zaspokajania różnych dziwacznych rzeczy, zarówno przez samych satanistów, jak i przez różne formy życia, obecne we wszechświecie. To, jaką sobie ugruntuje pozycję na tej drabinie bytów, zależy wyłącznie od niego samego. Czym głębiej ufamy sobie, tym donośniejszy jest nasz głos, a tym samym udział. Nikt nie ceni niewolników. Satanizm to „sprzeciw”, „bunt”, co tłumaczy wyjściowo samo pojęcie. Odrzucenie tego, przy próbie zrozumienia istoty jest kardynalnym błędem, uniemożliwiającym dalsze rozważania. Sprzeciw wyraża się w poznaniu otoczenia i zrozumienia siebie. Ważnym punktem w poznawaniu jest doznawanie emocji. Nic nie daje oddanie się „przekrzywionej idei”, sprowadzającej satanizm do klątw i demonów. Zapanować nad duchami (energiami) może ten, który poznał świat, a nie ten, który pozyskał demona (implanta) do bycia szczebel wyżej. 




Pozwoliłem sobie na tę refleksję, bez odwoływania się bezpośrednio do źródeł, bo w moim wysiłku i tak pozostanę osamotniony, gdyż argumentacja zwrotna nie będzie poparta źródłami, ale bełkotem oponentów tego, co napisałem. Mądrym ludziom szczerze dziękuję za lekturę. Na marginesie: jeśli ktoś chce poznać moje poglądy w temacie, z odniesieniem do źródeł, to polecam lekturę bloga. 



Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…