Przejdź do głównej zawartości

Pisarz posługuje się swoim życiem jako surowcem literackim

Prawdziwy mistrz pióra, Jan Parandowski, pisząc wstęp do dzieła „Niebo w płomieniach”, napisał o tym że „autor jest zawsze zaskoczony tym, co inni widzą w jego dziele”. Prawda stara jak świat. Bycie odpowiednio zrozumiałym, to zapewne cel wielu tych, którzy piszą. Sprawa nie dotyczy wyłącznie pisarzy, autorów, naukowców, dziennikarzy i twórców kodeksów drogowych oraz książek z kulinarnymi przepisami. Coraz więcej osób pisze w sieci, zupełnie niezgorzej, niekiedy intrygująco i ciekawie. Pojawiają się również złowieszczy trutnie, którzy piszą na przykrość, pohybel i żal. 
Generalnie ludzie skupiają się wokół opinii innych, udając że sami mają w danym temacie wyrobione zdanie. Ilość informacji, które otrzymujemy każdego dnia współczesny człowiek, może nie tylko porażać, ale przede wszystkim przytłaczać. Stąd selekcjonujemy to, co chcemy czytać, a prawdziwą alternatywą w tym gąszczu jest książka, czytana w domowym zaciszu lub poranna lektura gazety do kawy. 



Jakkolwiek, dobrze że w ogóle czytamy. 
Królują krótkie informacje, ze zdjęciem w tle, a dominują bardziej kłótnie niż merytoryczne spory. Internet wielu ludziom pozwolił na „dowalanie” innym, bez wychodzenia z domu, przy zachowaniu pełnej anonimowości. Świadomość, że drugą stronę zaboli, stanowi tak duży stymulant, że hejter podejmuje się tego wyzwania i zadaje na oślep ciosy, bez wkraczania w argumentacje. 
Za czasów Jana Parandowskiego, dyskusje odbywały się poprzez forum i na salonach. Co wcale nie powodowało, że jakiś recenzent nie mógł przypisać autorowi jakiś cech, które zyskiwało jego dzieło. Główny problem stanowi to, czy autor przedstawiając daną postać, dostrzega w niej siebie? W przypadku Parandowskiego w postaci Teofila Grodzickiego krytycy dostrzegli młodość autora i nie mógł on długo wytłumaczyć się z tego, że nie jest to prawda. 
A tak Parandowski pisał o pisarzach i ich życiu: 

„Pisarz posługuje się swoim życiem jako surowcem literackim, ponieważ twory jego wyobraźni składają się z kształtów, barw, świateł i cieni, które odbierają jego zmysły i które jego mózg układa w zespół zjawisk nazywany światem. To jest jeden z dwóch miliardów światów, które obnoszą po krzywiznach naszego globu dwunożne istoty, obdarzone duszą nieśmiertelną.  Cokolwiek by się powiedziało o geniuszu rozległości umysłu lub mocy wyobraźni pisarza, jest on, tak samo jak każdy człowiek, skazany na dożywotnie więzienie w swoim świecie i nigdy nie wychyli się poza jego granice. W tym znaczeniu każde dzieło, najbardziej bezosobiste, będzie urywkiem autobiografii”. 




Z własnego, przy tym skromnego doświadczenia dodam, że każda postać jest istotnie przez autora przeżywana. Nadajemy im odpowiednich cech, utożsamiamy się z nimi, zazdrościmy… Głównie obserwujemy daną postać, podążamy za nią, krocząc po każdej z odgrywanych scen, nadając akcji odpowiedniego wyrazu, przekazujemy czytelnikowi to, co zaciekawi. 
Czyż świat nie jest piękny? Siła pióra i możliwość pisania, to suma doświadczeń wszystkich żyjących ludzi, określona rzeczywistość, wypracowana przez pokolenia, z której może skorzystać autor i stworzyć osobliwe dzieło. Żadna książka, nie powstaje jednak w oderwaniu od całego bagażu doświadczeń ludzkości. W każdej książce zawarta jest cząstka ludzi, którzy żyli lub żyją, wpływając pośrednio na słownictwo pisarza, jego myślenie. Ukształtowany przypadkiem literat, dodaje do tego własne spostrzeżenia oraz warsztat, lecz od tej wiekowej sumy doświadczeń, nie jest w stanie odciąć się. 
Tym samym dzieła literackie, stanowią wspólne dobro i zamykają w określonym czasie, pewien etap rozwoju człowieka, przedstawiając poziomu rozwoju cywilizacyjnego, emocjonalnego, twórczego, itd. Nie zdając sobie nawet z tego sprawy, każdy z nas ma wpływ na siłę i oddziaływanie słowa. Lepszym przykładem jest religia. Ludziom wmawia się, że coś zostało objawione lub odbyło się za sprawą talentu czy działania bóstwa. Może i tak! Wydaje mi się, że masa ludzi pracowała (porównam do siermiężnej pracy mrówek w mrowisku), aby finalnie ktoś wychwycił daną rzecz i upowszechnił, służąc podporą cywilizacji, idącej przez jaskinie czasu (oby warstwy skalne nie sypnęły po czerepie). Porównanie może niefrasobliwe, ale po namyśle, zrozumiałe. 



Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…