Przejdź do głównej zawartości

Polskie sądy

Pozycja mówi, że dokona zmian. Opozycja twierdzi, że to „zamach”. Społeczeństwo stresuje się sytuacją, a ciągłe kłótnie i spory nie rozwiązują problemów. W Polsce trwa walka, ale ja jej nie rozumiem. Może nie tylko ja jej nie rozumiem? Muszą być też inni, tacy sami jak ja. Nie wszyscy myślą podobnie, zdarzają się wyjątki. Tak samo jak nie wszyscy są spełnieni, niektórzy po prostu po cichu cierpią. Być może większość nie rozumie, a jeszcze większa większość, powtarza hasła i syci się różnymi docinkami, po dwóch stronach barykady. Co ja mówię?! Barykada – co za słowo we współczesnej i wolnej Polsce. A jednak, istnieje. Ja na niej nie stanąłem i nie stanę. Obserwuję z zewnątrz, staram się zrozumieć oraz pojąć bieg spraw. Zaznaczę, że nie jestem egoistą, ale inaczej myślącym człowiekiem. Nie mam wpływu na rzeczywistość, ale chciałbym móc być uczciwie traktowany, niezależnie od tego czy rządzi PiS czy PO, Nowoczesna czy Razem. Istotą jest poczucie sprawiedliwości oraz zapewnione bezpieczeństwo. Gwarancję tego daje państwo, które jako wspólnota obywateli jest dla tych, którzy są jego obywatelami. Czy to profesor nauk, czy lekarz, pracownik stoczni czy osoba wywożąca nieczystości – wszystkim nam należy się uczciwe traktowanie, patrzące na nas jako na ludzi, a nie chodzące zależności, posiadające zasobne portfele i duże plecy. Na tym polega wolne społeczeństwo, spełnione demokracją. 
Prawo, po którego stronie stoję jest niezależne i sprawiedliwe, daje ocenę tego kim jesteśmy oraz sprawdza nasze życie. To nie jest rząd paragrafów i stopni, ale spojrzenia na człowieka i jego czyn. Posiadać los ludzki w rękach, to stanowić prawo. Nie jest obojętne, kto i co je stanowi, bo dopóki nie dotyka nas bezpośrednio dana zależność, nie jesteśmy w stanie móc przewidzieć własnych reakcji oraz powiedzieć nic o naszym zachowaniu. Staramy się, ale nam nie wychodzi. To zupełnie normalne. W prawie nie powinny istnieć pomyłki. Stąd spór ten jest poza mną. On toczy się o prawo ludzi do stanowienia nad ludźmi. Dotyczy nieuczciwego stanowienia oraz osiągania korzyści z posiadania władzy do skazywania ludzi. Prawo to zgoda społeczna na daną rzecz, a nie łamanie praw i zasad w imię własnej korzyści. Człowiek nie nauczył się szacunku, zatrzymując się w pewnym punkcie, w którym potrafi dostrzegać wyłącznie korzyści dogodne sobie. Nie na tym polega moc prawa i zasad. Myślę, że uzasadniłem, dlaczego ten spór nie jest dla mnie. 
Słysząc „opozycja totalna”, „niezłomnie walczący”, „lewaki”, „faszyści”, „nacjonaliści”, „pedały” czuję ból, że moją polską i ukochaną ziemię pustoszy dziwna horda skłóconych ludzi, którzy poza wzajemną nienawiścią nie potrafią dojść do porozumienia w zasadniczych kwestiach. Co im przyświeca? Idea? Możliwe… A może korzyść i chęć zaistnienia? Biologicznie zasadne… Istotne dla rozwoju kraju jest to, aby każdy obywatel czuł się wolny, niezależny i mógł własne siły oraz zdolności przekładać na osiąganie sukcesów. I nie chodzi wcale oto, aby ktoś zarabiał miliony, ale mógł godnie żyć, realizować marzenia, a osobliwym dla siebie talentem przyczyniał się do polepszania bytu sobie i innym. Czy nas stać na normalność? W rzeczy samej, tylko musimy zechcieć stanąć po stronie człowieka, a nie propagandy i skończyć z dwulicowym oskarżaniem się wzajemnie oraz opluwaniem. Jeśli ktoś chce stołka, to niech nie przysłuża się władzy plując innym w twarz. Bądźmy uczciwi, skoro mówimy o własnych chrześcijaństwie i zasadach. Pamiętajmy: miłość bliźniego. Ta nie ma nic wspólnego z realizacją zasady: moje, a reszta do piachu. Dotyczy to prawych i lewych.  Bo Stwórca jest dla wszystkich, a człowiek jest dla człowieka. 
O naszej małości świadczy poddanie śmierci i ograniczenia powodowane życiem. Jesteśmy pyłem wobec wszechświata i mamy wyłącznie siebie. Tak, mamy innych: gejów, lesbijki, czarnych, białych, muzułmanów, mojżeszowych i chrześcijan. Nie mamy innych, bo wszechświat jest niezbadany, a przynajmniej jeszcze nam nie powiedziano, że już wiedzą. A wybieramy nienawiść i różnicowanie, zamiast pójść o krok dalej i rozwijać się. Dajemy, kłótniami i groteskowymi sporami, rękojmie tym, którzy chcą rządzić i władać. Nie chcemy się rozwijać i nie szanujemy się. Wolimy się nienawidzić. Stajemy się niewolnikami waśni i sporów, a ludzkość zamiast zrobić krok, cofa się. 



Sądy stały się w ostatnim czasie „języczkiem u wagi”, który przyciąga ludzi. Jedni przekonują, że robią porządek. Drudzy wykrzykują, że zapanowała demokracja. Jak jest? Nie wiem, ale pewnie za kilka lat się okaże. A może się nie okaże i pozostaniemy w tym miejscu? Dużo byłoby tych „nie wiem” i „nie wiem”, lecz nie chcę stawiać samych negacji, gdyż nie można wszystkiego podważać. 
Spora grupa chciałaby, aby każdy był zidentyfikowany: jako lewak, prawicowiec, katolik, gej czy Irlandczyk. Niestety ja nie jestem przewidywalny w myśleniu. Nie rozumiem tych sporów, ale wiem że gdy słucham o sądach, to powinno się zrobić w nich porządek. Prawo ma służyć ludziom, a nie być przeciwko. Różnicują się ci, którzy tym zyskują status w społeczeństwie. Mądrość się nie różnicuje, ona dociera do każdego. Ludzie dali sobie wydrzeć mądrość, bo zaczęli się kłócić i spierać. Przywodzi na pamięć wieża Babel – tam was poróżniono i rozeszliście się. Symbol nad wyraz jednoznaczny. Zwolennicy przypisywania powiedzą, że wówczas przegrał diabeł. Ale ja powiem: NIE! Tam przegrał człowiek, bo rozbity i podzielony, szedł jak zwierzę na żer. Czy nikt nie pomyślał, że ludzi szykuję się do ponownego upadku, wzniecając na całym świecie wojny, zamieszki i strach. Cierpienie zwierząt i ludzi, płacząca Ziemia, która oczekuje Stwórcy. Ludzkość nie przetrwa tej konfrontacji, bo zbyt jest podzielona i nieufna do siebie. 
Niesprawiedliwe rozstrzygnięcia, stronniczość, brak oceny sytuacji, szukanie ofiary do skazania – to tylko niektóre z cech systemu. Istnieje też druga strona: sprawiedliwi i mądrzy sędziowie, uczciwi i dobrzy ludzie, przy których obecność na sali sądowej nie jest straszna, a wyrok przyjmuje się jako mądre rozstrzygnięcie, a rzadziej jako karę. 
Kiedy zaczynam nie lubić ludzi, zawsze pojawia się ktoś, kto swym ciepłem przekona mnie do zmiany myślenia. Ludzkość wymaga pokory i zrozumienia, bo jest każdej ofiary, aby przetrwała. Tylko ta ludzkość musi pozwolić się zrozumieć, szanować i pokochać. W człowieku jest wieczność, dar zwycięzców i mędrców. 
Mistrzowie wprowadzili socjalizm, starali się zrozumieć społeczeństwo proponując komunizm. Wcześniej ukazywali odkrycia i idealne proporcje. Za każdym razem nauki ich porzucano oraz wyśmiewano. Czy dziś ludzkość ma sprzymierzeńców? Nie ma, ale gdy zapanuje w niej mądrość, jej różnorodność i życiowe piękno, obroni ją przed zgrzytem zła i bólu, który sama rodzi. Ten dźwięk rozpaczy, czyniony codziennie przez ludzi. On nie znajduje już ujścia, a sądy polskie to tylko mały wierzchołek prawdziwych zagrożeń. Rzecz nieznacząca, gdy więc rządzący starają się ją zmienić, niech czynią mądrze, bowiem Pan dał ludziom władzę do czynienia mądrze, ale gdy poczynią źle, to Pan wykreśli im z wieczności. Nie wierzę w uczciwość po żadnej stronie sporu, ale wierzę że za zmianą stoi tysiące skrzywdzonych ludzi, wiele bólu i cierpienia. Kto sprawiedliwie czyni, nie obawia się zemsty i zła. Czasem niesprawiedliwość jest silniejsza od zasad i praw, wówczas przegrywamy. To tylko chwila, bo nikt poza śmiercią ciała nie jest w stanie odebrać nam tchnienia, które żyje  w nas i buduje to, czym jesteśmy. 
Wydaje mi się, że wpływ na to ma człowiek. Tak właśnie, człowiek. Brak podziałów i patrzenie na nas jako ludzi, daje wielkie przyzwolenie do stawiania właściwych ocen. Człowiek człowiekowi równy, prawo to prawo, a zasady to zasady. Ważne też są okoliczności oraz sytuacje. Jeśli to uwzględni się w ferowaniu wyroków oraz doda do tego uczciwość i majestat sprawiedliwości, to otrzymamy wspaniały mechanizm, dzięki któremu będzie można rozwijać się i wzrastać. Pozostawieni tu, sami i bezbronni nie musimy niszczyć się, ale zacznijmy budować. Na sprawiedliwości i mądrości opiera się społeczeństwa, wówczas wszelkie zło i zagrożenie mija. Nie można zwalczać rządów buntem, bo to nic nie daje. Uważna edukacja i mądrość, mają szansę prowadzić do zmian w przyszłości, ale na to trzeba czasu. Nie można naprawiać zepsutego naczynia w nieskończoność. A kraj i jego system, to takie zepsute naczynie. 
Ludzie nienawidzący się mają osobliwy problem, tak ze sobą, jak i z innymi. Potrzeba nam zmian i porozumienia, właściwego podejścia do spraw i zaakceptowania się wzajemnego, jako istot, które mają prawo do odmiennego zdania. Wówczas można tworzyć dialog i porozumienie. Ale czy jest to w dzisiejszych czasach możliwe?
Uczciwość wskazuje na potrzebę jej stosowania, a przynajmniej przybliżenia sobie i innym. Czy jesteśmy gotowi na uczciwość? Władza stwarza pole do manewru, dostarcza pokus chciwym ludziom, którzy przy jej stosowaniu żądają większych praw. Odbierane przywileje wywołują emocje i konieczność walki o to, co dotychczas nas broniło i było w zasięgu naszych rąk. 
Sprawiedliwy sędzia stanowi gwarancję porządku. Uczciwe prawo jest rękojmią doskonałości. Ale czy my ludzie potrafimy być doskonali?
Gdybyśmy byli doskonali, to niepotrzebna byłaby nam wiara w lepszy świat oraz życie po śmierci. Niepotrzebna byłaby nam wzajemna walka i szarpanie. Ideologia służy słabym. Silni wybierają mądrość i jej powierzają decyzje. Mądrość wybiera Stwórcę i Jego zasady. 
Polskie sądy to problem, który nie zostanie nigdy rozwiązany. Walka, po obydwu stronach agresja i niepokój, to nie jest dobre rokowanie. Większość ludzi mówi, że przyjmuje zasady Stwórcy. Pytam się więc: gdzie i kiedy? Nie widzę tego. Zatem skoro założenie opiera się na kłamstwie, jak realizacja może być uczciwa. Cokolwiek by nie zrobiono, to będzie zło, płynące z człowieka i owocujące z jego myśli dominacji. Małe i rzadkie, ale takie nasze, gdy ma  się władzę. 



Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…